Tajemnica nagłego zniknięcia


„Tajemnica nagłego zniknięcia”

Jak piękna musi być jutrzenka w poranek przesiąknięty rosą i wilgotnymi oparami unoszącymi się w powietrzu wiedzą tylko ci, którzy wychodząc rano na łono natury zapominają, że może istnieć coś wspanialszego. Dzisiaj jest właśnie jeden z tych dni, wiosennych dni, gdy przyroda po długim zimowym uśpieniu wolniutko otwiera swe oczy, budząc wszystko wokół (wszystkie rośliny i zwierzęta) do życia. Świat staje się wtedy o wiele piękniejszy i przypomina istny raj, w którym tak cudownie jest żyć i marzyć. Myślisz teraz o radości jaka gości w twoim sercu zawsze gdy rozpoczyna się okres wczesno- wiosenny- jak pojawiają się pierwsze pączki kwiatów i jak spod ziemi przebijają się niepowstrzymanie pierwsze roślinki. Teraz czujesz się podobnie- jak jedna z takich roślinek walczących o każdy, nawet najsłabszy promyk słońca. Odpoczywasz wygodnie w swym łóżku i z przymkniętymi oczami docierasz do najbardziej odległych miejsc swej wyobraźni. W tej krainie wszystko może się zdarzyć i dlatego ten świat jest dla ciebie tak niewypowiedzialnie kuszący i warty zwiedzania. Wyobrażasz sobie, że jest cieplutki, a nawet bardzo gorący letni dzień, a ty wypoczywasz nad strumykiem, siedząc na drewnianym, ale już troszeczkę wyniszczonym ze starości mostku. Okolica jest bardzo urokliwa- wokół ciebie jest mnóstwo zieleni, a w powietrzu co jakiś czas przelatują mewy. Jest ich stosunkowo niewiele, ale i tak ich długie skrzydełka budzą twój wielki podziw i uznanie. Patrzysz jak zataczają coraz większe łuki i jak z dużym impetem zbliżają się do skał wyrastających z położonej w dole i bardzo odległej od ciebie piaszczystej plaży, na której pełno jest rozkładających się właśnie teraz do opalania- turystów. Ty też lubisz się opalać, ale dziś masz większą ochotę, by odprężyć się nad strumykiem podczas łowienia ryb- a nuż może uda ci się złowić jakiś wyjątkowy okaz, którym z chlubą pochwalisz się przed kolegami, że aż im oko zbieleje J. Pogoda wydaje się być dobra na wędkowanie. Jest dosyć ciepło, ale na szczęście siedzisz pod większym drzewem, które daje ci cudowny cień. Łowiąc ryby podśpiewujesz sobie rozradowany i całą piersią wdychasz rześkie, pachnące wyjątkowo powietrze jakie zewsząd cię otacza i wypełnia cały twój organizm. To naprawdę przepiękny zapach- zapach życia i naturalnej harmonii jaka może panować tylko na łonie natury- nigdzie indziej tylko właśnie tutaj! Nie nudzisz się choć żadna rybka jak dotychczas nie skusiła się na twoją obrzydliwie obślizgłą dżdżownicę, no… ale cóż- próbujesz do skutku. Może w końcu się uda! Łagodny wietrzyk delikatnie przeczesuje twe włosy, które dzięki niemu na pewno nabiorą więcej życia i później będą się lepiej układać. Jesteś bardzo szczęśliwy, że możesz przebywać w takim spokoju i harmonii. To oddziałuje również na ciebie, bo odczuwasz niespotykaną wewnętrzną równowagę ducha. Możesz teraz rozmyślać o czymkolwiek tylko zechcesz i o tym czego najbardziej w życiu pragniesz, a czego osiągnięcie byłoby dla ciebie jak „złowienie na wędkę” gwiazdki z nieba J. Czas spokojnie płynie, a ty swobodnie i zawadiacko wymachując nogami czekasz cierpliwie jak jakaś rybka złapie się na twoją wędkę. W pewnym momencie ktoś staje za twoimi plecami, czujesz wyraźnie czyjąś obecność, ale nie wiesz jeszcze kto to jest. Z lekkim zdenerwowaniem odwracasz się przez lewe ramię i z zaskoczeniem zauważasz, że tą tajemniczą osobą jest drobna, troszeczkę przygarbiona staruszka. Dziwi cię jej zamyślone, dalekowzroczne spojrzenie zdające się ogarniać wszystko wokół prócz ciebie siedzącego tuż obok jej stóp. Kobieta z sentymentem patrzy na jeziorko i odległą piaszczystą plażę. Od czasu do czasu ciężko wzdycha, aż w końcu po jej policzku płynie maleńka łezka. Nie wiesz co teraz robić i jak pomóc staruszce. Odkładasz jednak na bok swą wędkę i jak najdelikatniej tylko możesz wyciągasz rękę do staruszki. Ona zerka na ciebie, a potem podaje również i tobie swoją cieplutką, ale też i pokrytą całą siecią drobnych zmarszczek rękę. Jest tak cudownie ciepła- stwierdzasz, że musi należeć do kogoś o wielkim sercu i wrodzonej dobroci- kogoś kto teraz z załzawionymi oczami patrzy na ciebie i któremu (choć nie wiesz dlaczego) postanawiasz ze wszystkich swoich sił pomóc. Staruszka troszeczkę się uspokaja, ociera swe łzy, a ty podtrzymując ją prowadzisz na pobliską ławeczkę, by tam odpoczęła. Jest taka krucha i delikatna jak piórko a mimo to czujesz, że ma w sobie jeszcze wiele życiowej siły i cudownych, dobrotliwych uczuć. Chciałbyś się dowiedzieć o niej czegoś więcej, czegoś co może rozwiąże zagadkę jej nagłego i tak naturalnego płaczu, gdy zobaczyła jeziorko nad którym siedziałeś. Nie jesteś wścibski i nie chcesz też natrętnymi, nieodpowiednimi pytaniami urazić staruszki, ale czujesz się zobowiązany, by się nią opiekować. Przysiadasz się obok staruszki i oboje patrzycie teraz na olśniewające od słonecznego blasku jeziorko,  w którym wydają się iskrzyć i zatapiać wszystkie tęczowe kolory. Wasze milczenie nie jest wcale uciążliwe, choć ty jako szkolna gaduła J nie potrafisz jeszcze dokładnie zrozumieć dlaczego nie możesz jeszcze wypowiedzieć słowa- coś grzęźnie ci w gardle. Nagle staruszka przenosi swój wzrok na ciebie i w końcu przełamując się, lekko się do ciebie uśmiecha. To niezwykłe co teraz się z tobą dzieje- czujesz jak wcześniejszy chłód i zmartwienie twego serca powoli topnieją pod wpływem ciepła jakie wywołał tak urzekający, szczery i dobrotliwy uśmiech twojej „podopiecznej”. Nie wiesz dlaczego, ale jesteś zaintrygowany życiem tej kobiety i zaczynasz ją coraz bardziej lubić. Przedstawiasz się jej i mówisz, że teraz masz upragnione wakacje i postanowiłeś spędzić je u stryjka nad morzem, a ponieważ w pobliżu jest małe jeziorko nad którym można w zaciszu i z dala od zgiełku troszeczkę pomedytować więc postanowiłeś być wierny temu miejscu i codziennie przychodzić tu łowić ryby. Do tej pory (co nie jest też powodem największej dumy) złowiłeś tylko parę płotek, ale… za to jakich ładnych J. No- w każdym razie na tyle ładnych, by z rozczuleniem ulitować się nad ich „marnym losem” i pozwolić im odpłynąć- niech żyją jak najdłużej z dala od twojego „żarłocznego” wzroku! Staruszka wydaje się być żywo zainteresowana twoją opowieścią, ale nadal tajemniczo milczy i nic nie odpowiada. Co to może znaczyć…?- nadal nie masz zielonego pojęcia, ale jesteś nieustępliwy zwłaszcza w sytuacji gdy chcesz komuś pomóc. W pewnym momencie w lekkim zdenerwowaniu zaczyna szukać czegoś w kieszeni swojego jasnobeżowego, cieniutkiego sweterka. Z zaskoczeniem obserwujesz, że wyjmuje  jaką starą, pogiętą czarno- białą fotografię. Co też może ona przedstawiać? Musi to być chyba coś bardzo ważnego skoro zauważasz, że w oczach staruszki pojawiają się jasno świecące ogniki kiedy na nią patrzy. Może to ta fotografia stanowi klucz do poznania i zrozumienia całej tej niezwykłej zagadki. Widzisz, że za każdym razem, gdy staruszka patrzy na postać znajdującą się na fotografii jest coraz bardziej poruszona i silnie przeżywa całą tę sytuację. Obserwujesz jej wzruszenie. Nagle przykłada fotografię do ust i składa na niej płomienny pocałunek. Domyślasz się, że osoba, która się na niej znajduje była bardzo ważna w życiu staruszki. Świadczy o tym jej szklisty wzrok i głębokie ciężkie westchnienie. Pytasz się więc kim jest osoba na fotografii, ale staruszka nadal milczy i w ogóle nie wypowiada żadnego słowa. Nie jest chyba niemową , starasz się za wszelką cenę z nią porozmawiać i ją zrozumieć. Bierzesz więc z czułością kobiecinę za rękę i składasz na niej pocałunek, a następnie piszesz na karteczce słowa: „Chciałbym się coś o pani dowiedzieć. Czy możemy popisać jeśli trudno pani mówić?” Staruszka uśmiecha się, bierze karteczkę swymi długimi, kościstymi i bardzo wyniszczonymi już ze starości rękami i odpowiada: „ Dobrze, jeśli tak bardzo ci na tym zależy”. Po chwili zastanowienia i wsłuchania się w szum przybijającej właśnie do brzegu wielkiej, potężnej fali zwraca się do ciebie następującymi słowami: „Wiem, że bardzo dziwi cię moje zachowanie, ale uwierz mi- wiele rzeczy złożyło się na to kim teraz jestem i co tutaj robię. Niestety nie mogę mówić gdyż straciłam mowę po bardzo traumatycznym dla mnie przeżyciu. A zdarzyło się to wszystko wiele… oj nawet nie wiesz jak bardzo wiele lat temu. Byłam jeszcze wtedy bardzo młoda i wielce zakochana w pewnym przystojnym i niezwykle uroczym dżentelmenie, który od pierwszej chwili gdy się poznaliśmy żywił do mnie ciepłe uczucia i zawsze mogłam na niego liczyć- w każdej sytuacji kiedy tylko potrzebowałam. Był prawdziwym cudem i cieszę się, że go spotkałam. Niestety życie nie okazało się dla nas takie łaskawe, a wręcz przeciwnie- bardzo nas doświadczyło. Kiedy pewnego letniego i bardzo ciepłego popołudnia płynęliśmy razem malutką łódką po tym oto jeziorku stało się coś nieprzewidzianego- mój ukochany wyłowił piękną rybkę, która za wypuszczenie obiecała spełnić jego najskrytsze pragnienie. Wtedy wypowiedział on jednak życzenie, które okazało się dla nas bardzo zgubne: „ Chcę posiąść szczęście całego świata”. Nie przewidział niestety, że takie życzenie jest nierealne, a za to, że był nazbyt zachłanny rybka przemieniła go w małego pstrąga i na zawsze uwięziła w tym jeziorku. Wtedy też ja pod wpływem tak silnego przeżycia straciłam mowę. Przychodziłam tu jednak każdego dnia, by w ciszy i skupieniu powracać myślami do najbardziej szczęśliwych chwil mojego dawnego życia i być może żywiąc skromną nadzieję, że mój królewicz kiedyś powróci i stanie przede mną. I choć nigdy go już więcej nie zobaczyłam zawsze wierzyłam, że pływa on w tym jeziorku i kiedyś z niego wypłynie. A potem znów będziemy szczęśliwi”. W tym momencie ręka staruszki zaczęła bardzo drżeć i litery stawały się coraz bardziej niewyraźne. Na pewno to dla niej wielkie przeżycie- rozumiesz to i nie chcesz dalej naciskać. Staruszka głaszcze cię po policzku, a łezka, która teraz spada z jej oczu trafia na twoją dłoń. Jesteście niczym w transie- tak wspaniale czuć się komuś potrzebnym, móc go wysłuchać i wspierać w cierpieniu, a także być gotowym w każdej chwili okazać swą pomoc. To bardzo dziwne i… niezwykłe, że w ogóle nie znając wcześnie tej staruszki żywisz do niej podobne uczucia jak do najlepszej i dobrze ci znanej przyjaciółki. Wytworzyła się między wami braterska więź- więź wsparcia, bezinteresownej, szczerej pomocy i prawdziwej, oby jak najdłużej trwającej- przyjaźni. Mówisz staruszce o swoich uczuciach, gdy wtem dzieje się coś bardzo dziwnego, co wyrywa was z tego magicznego stanu. Nagle twoja wędka zaczyna się energicznie poruszać, tak jakby coś ciężkiego z głębi wody usiłowało ją porwać. Co to może znaczyć…- ryba? No, nie wiesz czy miałbyś na tyle szczęścia- w końcu łowiłeś nad tym jeziorkiem bardziej z powodu swej wewnętrznej pasji aniżeli z wielkich perspektyw na złowienie jakiegoś dużego okazu, o którego tutaj raczej trudno. Więc w takim razie co? Podbiegasz do wędki i zaczynasz zamaszyście nawijać kołowrotek. Staruszka bardzo poruszona całym tym zajściem bacznie śledzi co się zaraz stanie. Jeszcze chwila…, już…, już prawie…, ostatnie silne i zdecydowane podciągnięcie wędki (tak mocne, że prawie wygięła się w pół) i… oczom nie wierzycie! To (zapiera ci dech w gardle)… to jakaś mała rybka…, piękny pstrąg na którego widok staruszka omal nie mdleje. Podbiegasz do niej, by ją podtrzymać, a ona ze załzawionymi oczami wypowiada tylko dwa słowa pierwsze od tak wielu lat)- „MOJE SZCZĘŚCIE”. Jesteś zdumiony, że odzyskała mowę i wprost oczom nie możesz uwierzyć, gdy w momencie wypowiadania tych zaklętych słów nastąpił cud- rybka na powrót przemieniła się w mężczyznę, co prawda już w podeszłym wieku, ale nadal olśniewającego przepięknym spojrzeniem, w którym tak bardzo zakochała się przed laty staruszka. Dawni kochankowie z radością padli sobie w ramiona, a potem trzymając się dalej w objęciach podążyli sobie tylko znaną drogą. Widziałeś ich jeszcze z oddalenia jak szli w kierunku plaży i nie potrafili od siebie oderwać wzroku-… byli tacy szczęśliwi J. No cóż…- a ty zostałeś sam, ze swoimi płotkami i z wygiętą wędką a   l   e   też z pamięcią o tym czego byłeś świadkiem i z całkowitym przekonaniem, że kochankowie odnaleźli swoje szczęście, bo : „ największym i jedynym szczęściem całego NASZEGO świata, a nie świata w ogóle jest tylko to co ze wszystkich swoich sił kochamy”.

ZAKOŃCZENIE ROZBUDZAJĄCE:

Bardzo wzruszyła cię ta historia opowiedziana przez staruszkę. To zdumiewające jak silne może być uczucie łączące dwoje ludzi i ile potrafi przetrwać. Rozmyślasz nad tym w swym łóżku, uśmiechając się jeszcze od czasu do czasu do swoich wspomnień. Ten wzrok staruszki, ta jej czułość i niespotykana wręcz delikatność- będziesz ją pamiętał jako naprawdę dobrą i wrażliwą kobietę i cieszysz się z całego serca, że ją spotkałeś i mogłeś poznać jej wcześniejsze życie. Stwierdzasz, że każde życie to nieodgadniona tajemnica i paradoksalnie nawet my sami jej niestety nigdy nie odkryjemy. Mimo to jesteś uradowany, że wszystko pomyślnie się zakończyło. Wypełnia cię pozytywna energia i jesteś gotowy, by dale j odkrywać ten zaskakujący nas niejednokrotnie (jak się okazuje) świat. Wstajesz z łóżka i z radości zaczynasz podskakiwać, a potem z wyciągniętymi rękami biegać i udawać samolot. Masz wielką ochotę na nowe przygody- oby były równie zaskakujące i niepowtarzalne jak ta J.

ZAKOŃCZENIE USYPIAJĄCE:

Jesteś już bardzo, bardzo zmęczony. Jedyne o czym teraz myślisz to wygodne ułożenie się w łóżeczku, by choć jeszcze przez chwilę móc w spokoju przypomnieć sobie uradowane oczy staruszki, gdy zobaczyła swoją rybkę, która później przemieniła się w wyczekiwanego od tak wielu lat ukochanego. Jakie to piękne i niezwykłe. Uśmiechasz się do swych myśli, a twoje oczka wyraźnie dają ci znać, że nadeszła już pora snu. Jest ci bardzo przyjemnie pod przykryciem leciutkiej, ale i ciepłej kołderki. Poprawiasz jeszcze swoją ulubioną poduszkę, wzdychasz kilka razy, by wypuścić wszystkie przepełniające cię teraz emocje, a potem w uspokojeniu i rozluźnieniu całego ciała zamykasz swoje ociężałe i bardzo…, bardzo… zmęczone powieki. Niech staruszkowie będą szczęśliwi J, a teraz już spokojnie śnij o ich szczęściu. Bajecznie kolorowych snów.


Leave a Reply